Bieszczadzkie cerkwie - "prezent" od ZSRR

Wersja do wydrukuWersja do wydruku

Cerkwie bojkowskie, które bezpośrednio po wojnie znalazły się w granicach Polski, uległy niemal całkowitej zagładzie. Te, które możemy dziś oglądać, odziedziczyliśmy po Związku Radzieckim w 1951 roku, cztery lata po wysiedleńczej Akcji Wisła.

 

Największa powojenna modyfikacja polskich granic miała miejsce w 1951 roku. Związek Radziecki zapragnął nadbużańskich terenów pod Sokalem, na których znajdowały się kopalnie węgla kamiennego. Zaoferował Polsce wymianę: oddacie Sokalszczyznę z Bełzem, Uhnowem i Warężem, a w zamian dostaniecie fragment Bieszczad z Lutowiskami, Ustrzykami i Czarną. Proponowano nam także linię kolejową do Przemyśla, za którą dodatkowo zażądano dopłaty w złocie. Polska nie zgodziła się i w efekcie wymieniono się obszarami po 480 km2. W 1951 roku każdy kraj przesiedlił mieszkańców przekazywanych terenów, a pozostawił zabudowę i całe nieruchome mienie. W ten sposób otrzymaliśmy 20 drewnianych cerkwi, używanych wcześniej przez autochtoniczną ludność.

 

Leżące od końca wojny na terenie Polski cerkwie bojkowskie zostały zniszczone po masowych wysiedleniach tej ludności w ramach Akcji Wisła w 1947 roku. W ciągu niespełna dwóch miesięcy przesiedlono ponad trzydzieści tysięcy Bojków, często nie pozwalając im zabrać swojego dobytku, nawet najpotrzebniejszych rzeczy. Wsie spalono, natomiast w znacznej mierze ocalały cerkwie. Czekał je bardzo różny los. Niektóre z nich rozebrano z powodu planów budowy Jeziora Solińskiego. Tak w 1956 roku skończyła najstarsza cerkiew bojkowska w Chrewcie. Dziesięć lat później z tego samego powodu rozebrano cerkiew w Wołkowyji, mimo że wody nigdy nie zalały terenu świątyni. Przed 1970 rokiem zniszczono większość bojkowskich cerkwi w Bieszczadach. Te, które to przetrwały, zostały podpalone lub rozebrane przez miejscową ludność w następnych latach.

 

Najpiękniejszą z odziedziczonych po wojnie bieszczadzkich cerkwi możemy zobaczyć w Równi, oddalonej 3 kilometry na południe od Ustrzyk Dolnych. Geograficznie rejon ten należy do Gór Sanocko-Turczańskich, ale przyjęło się mówić o równiańskiej cerkwi jako o „prymusce” wśród świątyń bieszczadzkich. Cerkiew p.w. Opieki Bogurodzicy powstała w pierwszej połowie XVIII wieku i, po świątyni w Liskowatem, jest najstarsza w okolicy. W 1792 roku miał miejsce jej remont, być może połączony z wymianą niektórych elementów konstrukcyjnych. Po wojnie cerkiew pełniła funkcję magazynu rolniczego. Aż trudno to sobie dziś wyobrazić w tak pięknym obiekcie! Później objęto ją opieką konserwatorską i odremontowano w 1975 roku. Od mniej więcej tego czasu, świątynia w Równi jest kościołem rzymsko-katolickim.

 

Wiele hipotez wysunięto na temat konstrukcji tej nietypowej cerkwi. Z jednej strony, ma ona formę trójdzielną z wyeksponowaną nawą (część środkowa) na planie kwadratu. Jest to tradycyjne rozwiązanie budownictwa bojkowskiego. Do tradycji nie przystają za to wieloboczne kopuły nad babińcem, nawą i prezbiterium. Każda z nich ma inny finezyjny kształt i została inaczej skonstruowana. Arcyciekawa jest wysoka smukła kopułka nad prezbiterium, szczególnie w kontekście wielospadowego zwieńczenia nawy. Kopuła nad babińcem to istne przeciwieństwo tej nad prezbiterium. Jest płaska, szeroka u podstawy i miękko powyginana. Całą świątynię pokrywa gont, co dodaje jej wiele uroku. Wewnątrz nie zachowały się żadne zabytki sprzed wojny. Można co najwyżej skupić wzrok na samej budowie cerkwi, konstrukcji kopuł i wejść na drewniany chór.

 

Jadąc drogą na południe, po niecałych 3 kilometrach możemy dotrzeć do Hoszowszczyka, w którym potężną drewnianą cerkiew ustawiono na najwyższym wzgórzu w miejscowości. Sprawia to ciekawe wrażenie – w bezpośrednim otoczeniu świątyni nie ma prawie żadnych budynków. Samotnie dominuje na wzgórzu. Niestety, nie ma ona tak wyrafinowanej formy, jak cerkiew w Równi. Przede wszystkim, w oczy rzucają się ogromne połacie srebrnej blachy, która pokrywa centralną kopułę i boczne daszki. W słoneczny dzień odbijające się w niej słońce potrafi nieźle oślepić lub utrudnić wykonanie dobrego zdjęcia.

 

Cerkiew w Hoszowszczyku powstała w 1930 roku i ma formy świadomie nawiązujące do stylu huculskiego. Objawia się to w planie krzyża greckiego i trójdzielności świątyni (czego tu akurat dobrze nie widać z zewnątrz). Od niecałych 40 lat cerkiew jest kościołem katolickim.

 

Obok Hoszowszczyka leży… Hoszów. Tu zobaczymy jedyną powojenną drewnianą cerkiew w okolicy. XVIII-wieczna świątynia, która istniała w tym miejscu do 1948 roku, została znacznie uszkodzona podczas działań wojennych, ponieważ pełniła funkcję magazynu amunicji dla Niemców. Konstrukcja nie nadawała się do odbudowy, postawiono więc nowy budynek z użyciem starego materiału. Przybyli tu w 6 lat po wojnie Polacy, zastali cerkiew gotową i zamienili ją… w owczarnię. Dopiero po 1970 roku stała się kościołem katolickim. Pięknie wygląda strzelista forma świątyni z wysoką kopułą na środku i mniejszymi wieżyczkami po bokach.

Sąsiednie cerkwie nie są już tak oryginalne w formach, za to nieco starsze niż dwie poprzednie. Do świątyni w Jałowem trudno się dostać. Można próbować od strony drogi do Czarnej, na przykład przechodząc przez bród. Druga droga prowadzi przez pola od drogi na Bandrów. Prostą w konstrukcji cerkiew postawiono na początku XX wieku i składa się ona z trzech mało wyróżniających się części, pośród których dominuje nawa.

 

Bardziej nietypowa i równie rzadko odwiedzana jest cerkiew w Moczarach. Znajduje się na końcu miejscowości - tak, że gdy skończy się dobry asfalt i zaczną się dziury w drodze, nadal musimy jechać prosto. Powstała w tym samym 1903 roku, co cerkiew w Jałowem. Jej sylwetka przypomina stodołę z kopułą pośrodku. Dodatkowo, kryta jest czerwoną blachą, co odróżnia ją o odbijających światło cerkwi w Hoszowie i Hoszowszczyku. Gdy się przyjrzymy, cerkiew w Moczarach wyda się bardziej przyjazna – ma ciekawie rozwiązane okna i drewniane detale. Otoczeniem dla świątyni jest zarośnięty cmentarz i dzwonnica z dużymi prześwitami.

 

cerkiew w MoczarachNajprostsza w formie cerkiew w Bandrowie Narodowym, ma zaszczyt być jedną z najbliżej położonych przy wschodniej granicy. Jednak dopiero od 33 lat… Pierwotnie stała bowiem w Jasieniu. Powstała w 1825 roku, a przeniesiono ją tu w latach 70. XX wieku. Niecałe dziesięć lat wcześniej rozebrano cerkiew, która stała w Bandrowie od końca XIX wieku. Jest to więc historia absurdalna – najpierw zniszczoną jedną świątynię, aby potem sprowadzić drugą. Kryta blachą cerkiew nie ma wydzielonych poszczególnych części poza mniejszym i niższym prezbiterium. Za nim znajduje się zarośnięty cmentarzyk z kilkoma zniszczonymi nagrobkami.

 

Położona przy głównej drodze Ustrzyki Dolne-Czarna przysadzista cerkiew w Rabem powstała w 1852 roku. Podobnie jak poprzednie, do lat 70. była magazynem, a potem stała się kościołem katolickim. Ciekawy i nietypowy jest ganek wejściowy, element zaczerpnięty z architektury świeckiej. Nawę wyróżnia niewielka obita blachą kopułka. We wnętrzu zachowały się fragmenty klasycystycznego ikonostasu, w którym brakuje kilku ikon (m.in. wymontowano obrazy Michała Archanioła i św. Mikołaja) i wrót carskich (na ścianie prezbiterium). Pozostałe ikony pochodzą z rozebranej cerkwi w Lutowiskach. Dookoła drewnianej świątyni zachowały się fragmenty kamiennych nagrobków.

 

Ostatnia na naszej trasie jest malutka cerkiewka w Żłobku. Powstała w 1830 roku i ma bardzo uproszczoną formę. Wynika to z faktu, iż zbudowano ją za pieniądze państwowe-austriackie, a więc względy oszczędnościowe wzięły tu górę. Austriacy dążyli do ujednolicenia konstrukcji i pozbycia się wyraźnie akcentowanych elementów świątyni. Nawę zaznaczono tylko małą drewnianą wieżyczką (sygnaturką), a babińca nie ma w ogóle. Na szczęście pokryta jest gontem, co niewątpliwie dodaje jej uroku.

 

Jak różne potrafią być bieszczadzkie cerkwie, można się przekonać, odwiedzając kilka tych blisko siebie położonych świątyń. Niektóre z nich bardzo uproszczono, inne znacznie rozbudowano na wysokość, często nawiązywano też do dawnych wzorców. Takim wzorem, chociaż bardzo nietypowym, pozostawała na pewno cerkiew w Równi, bez wątpienia najciekawsza na naszej trasie.

 

Tekst i zdjęcia: Jakub Jagiełło

 

Informacje praktyczne:

Opisane cerkwie znajdują się w okolicach Ustrzyk Dolnych, średnio w okolicy 4 km od siebie. Zobaczyć je można, podróżując samochodem, rowerem lub nawet pieszo. Cerkwie zazwyczaj są zamknięte, można prosić o klucz, jednak często w środku nie zachowało się nic godnego uwagi. Klucze: w Równi pod nr 59a, w Hoszowszczyku u sołtysa, w Bandrowie Narodowym pod nr 74. Przy niektórych cerkwiach spotkamy tabliczki Szlaku Architektury Drewnianej. Do zwiedzania samochodem lub rowerem wystarczy dokładny atlas samochodowy; warto jednak zaopatrzyć się w dokładną mapę Bieszczad.

ZałącznikWielkość
PDF icon bcerkwie.pdf466.1 KB
Podsumowanie
Region Bieszczady
Województwo podkarpackie
Miejscowość Równia
Kategoria Miejsca niezwykłe
Typ trasy Trasa rowerowa, Trasa samochodowa
Mapa
  • Trasa rowerowa
  • Trasa samochodowa
  • Miejsca niezwykłe