Czerwone mury wyrastają ponad korony drzew, a z głównej wieży widać zakole Gauji i rozległe lasy. Zamek w Turaidzie, w pobliżu Siguldy, zajmuje wydłużone wzgórze o stromych zboczach. Położenie zapewniało obrońcom naturalną osłonę, dziś zaś daje zwiedzającym rozległy widok na dolinę rzeki. Dopiero z góry można dobrze odczytać układ warowni: ciasny dziedziniec, odcinki murów i bramy rozstawione wzdłuż grzbietu wzniesienia.
Budowę murowanego zamku rozpoczęto w 1214 roku z polecenia Alberta, biskupa Rygi. Prace podjął biskup Filip z Ratzeburga. Wcześniej stał tutaj drewniany gród Liwów, ludu ugrofińskiego zamieszkującego dolinę Gauji. Nowa twierdza utrwalała władzę chrześcijańskich zdobywców. Z czasem stała się ważnym ośrodkiem arcybiskupstwa ryskiego: siedzibą zarządców, miejscem sprawowania sądów i centrum gospodarczym okolicznych dóbr.

Nad zabudową dominuje cylindryczny bergfried, czyli wieża ostatecznej obrony. Wraz z dachem ma ponad 38 metrów wysokości, a grubość jego murów od północy dochodzi do 3,7 metra. Pierwotne wejście umieszczono aż 9,5 metra nad ziemią. Prowadziły do niego drewniane schody, które w razie zagrożenia można było usunąć. Wchodząc dzisiaj na wieżę, łatwo zapomnieć, jak starannie utrudniono niegdyś dostęp do jej wnętrza.
Zamek rozbudowywano przez stulecia, dostosowując go do nowych sposobów walki. W okresie największego rozwoju miał siedem wież oraz przedzamcza osłaniające podejścia od północy i południa. Pojawienie się broni palnej wymusiło budowę stanowisk artyleryjskich. Szczególnie pomysłowo zabezpieczono północny wjazd: po sforsowaniu pierwszej bramy napastnicy trafiali do wąskiego przejścia między murami, na którego końcu czekała kolejna przeszkoda.

Kres dawnej warowni przyniósł pożar w 1776 roku. Spłonęły drewniane części budynków, a zniszczonego zespołu nie odbudowano. Ocalałe pomieszczenia służyły gospodarce majątku, cegłę pozyskiwano z rozbiórki, pozostałe mury stopniowo niszczały. Dzisiejsza sylwetka zamku jest więc również rezultatem prac konserwatorskich i rekonstrukcji. Główną wieżę odrestaurowano w latach 1953–1959, a późniejsze wykopaliska odsłoniły kolejne elementy zabudowy.

We wnętrzach warto przyjrzeć się przedmiotom, które przybliżają codzienność mieszkańców. Barwne kafle piecowe, zdobione postaciami i ornamentami, przypominają, że za surowymi murami urządzano także wygodne, reprezentacyjne pomieszczenia. Modele pomagają zrozumieć dawny wygląd budowli, natomiast zachowane fundamenty pokazują, jak wiele z zamku pozostało poniżej poziomu dzisiejszych ścieżek. Spacer prowadzi tu między odtworzonymi bryłami a autentycznymi reliktami.
Najlepszym dopełnieniem zwiedzania jest powrót na wieżę. Z jej szczytu czerwone dachy układają się na tle zieleni w czytelny plan twierdzy. Gauja płynie niżej, częściowo schowana między drzewami. W tym widoku najpełniej ujawnia się sens wyboru miejsca: warownia miała panować nad doliną i nadal pozostaje jej wyrazistą dominantą.

